Nie było to całkiem fajne, ale miło mieć kogoś, kto daje ci jednocześnie poczucie szczęścia i bezpieczeństwa.
Jak co każdą sobotę musiałam pomóc mamie w domowych porządkach. Sprzątanie pokoju, odkurzanie, zmywanie itd. Justin zazwyczaj odwiedzał mnie po godzinie piętnastej, jak i tym razem.
Rozległ się dźwięk dzwona do drzwi.
-Otworzę!-krzyknęłam udając się w ich kierunku.
-Cześć mała- powiedział mój chłopak, po otworzeniu przeze mnie, po czym mocno mnie przytulił.
-Wejdź-uśmiechnęłam się.
-Mama w domu?- spojrzał na mnie.
-Cześć Justin- dodała mama wchodząc do przedpokoju.
-Ooo- policzki chłopaka zaczerwieniły się- dzień dobry pani Brown.
Zaśmiała się. Można to było traktować jako odpowiedź.
-Cześć Justin- dodała mama wchodząc do przedpokoju.
-Ooo- policzki chłopaka zaczerwieniły się- dzień dobry pani Brown.
Zaśmiała się. Można to było traktować jako odpowiedź.
-Chodź na górę- chwyciłam jego rękę i zaprowadziłam po schodach do mojego, wysprzątanego już wcześniej pokoju.
Justin usiadł na łóżku i skinął na miejsce obok, żebym usiadła. Tak zrobiłam. Chwilę później siedzieliśmy już objęci, rozmawiając o najróżniejszych rzeczach.
Uniosłam głowę do góry, by móc spojrzeć w jego oczy. Niestety, nie należałam do ludzi wyższych. Nawet jak siedzieliśmy, był ode mnie wyższy.
-Mówiłam Ci już, jak bardzo Cię kocham?- zapytałam, dotykając jego policzka.
-Już z jakieś milion razy- zażartował i cmoknął mnie w usta.
Zachichotałam.
-Lucy, mam dla ciebie niespodziankę-odparł niespodziewanie.
-Naprawdę? Jaką?- zapytałam podekscytowana.
-Wyjrzyj przez okno- uśmiechnął się.
Wywiązałam się z jego uścisku i podeszłam do okna. Samochód Justina stał zaparkowany na podjeździe, a do niego była doczepiona przyczepa, z przykrytym czymś na środku.
Odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nie lecisz sprawdzić co dla ciebie mam?- wstał i objął mnie w okół brzucha.
-Chodźmy razem-chwyciłam jego rękę i obydwoje wyszliśmy przed dom.
-Nie masz butów, zaziębisz się- powiedział Justin.
-Daj spokój, to tylko chwilka- zachichotałam.
-Moja księżniczka nie może być chora- zaśmiał się, wziął mnie na ręce i zaczął całować.
-Mogę już sprawdzić, co mój najlepszy chłopak na świecie chce mi dać?- dodałam z uśmiechem.
-Już dobrze, postawię cię- posmutniał, a ja podbiegłam do przyczepy.
Spojrzałam na Justina.
-Ściągnij narzutę-nakazał.
Tak i zrobiłam.
Przez chwilę nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Mój wspaniały chłopak, podarował mi motor.
-Jesteś najwspanialszym chłopakiem na świecie, kocham Cię!-wskoczyłam mu w ramiona z przyczepy.
-Cieszę się, że Ci się podoba myszko-powiedział, po czym złączył nasze usta.
Dzień już prawie się kończył, ale nie wiedziałam co czeka mnie w najbliższym czasie.
________________________________________________
Hej, hej!
Więc to był prolog!
Jeżeli wam się spodobał = komentujcie.
Jeżeli macie jakieś uwagi = komentujcie.
Jeżeli chcecie się podzielić waszą opinią = komentujcie.
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach = komentujcie.
Pisałam już kiedyć opowiadania, więc mam jakieś doświadczenie.
I mam małą prośbę. Jeżeli znasz kogoś, kto robi wygląd bloga, albo sam robisz, skontaktuj się ze mną na twitterze!
Justin usiadł na łóżku i skinął na miejsce obok, żebym usiadła. Tak zrobiłam. Chwilę później siedzieliśmy już objęci, rozmawiając o najróżniejszych rzeczach.
Uniosłam głowę do góry, by móc spojrzeć w jego oczy. Niestety, nie należałam do ludzi wyższych. Nawet jak siedzieliśmy, był ode mnie wyższy.
-Mówiłam Ci już, jak bardzo Cię kocham?- zapytałam, dotykając jego policzka.
-Już z jakieś milion razy- zażartował i cmoknął mnie w usta.
Zachichotałam.
-Lucy, mam dla ciebie niespodziankę-odparł niespodziewanie.
-Naprawdę? Jaką?- zapytałam podekscytowana.
-Wyjrzyj przez okno- uśmiechnął się.
Wywiązałam się z jego uścisku i podeszłam do okna. Samochód Justina stał zaparkowany na podjeździe, a do niego była doczepiona przyczepa, z przykrytym czymś na środku.
Odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nie lecisz sprawdzić co dla ciebie mam?- wstał i objął mnie w okół brzucha.
-Chodźmy razem-chwyciłam jego rękę i obydwoje wyszliśmy przed dom.
-Nie masz butów, zaziębisz się- powiedział Justin.
-Daj spokój, to tylko chwilka- zachichotałam.
-Moja księżniczka nie może być chora- zaśmiał się, wziął mnie na ręce i zaczął całować.
-Mogę już sprawdzić, co mój najlepszy chłopak na świecie chce mi dać?- dodałam z uśmiechem.
-Już dobrze, postawię cię- posmutniał, a ja podbiegłam do przyczepy.
Spojrzałam na Justina.
-Ściągnij narzutę-nakazał.
Tak i zrobiłam.
Przez chwilę nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Mój wspaniały chłopak, podarował mi motor.
-Jesteś najwspanialszym chłopakiem na świecie, kocham Cię!-wskoczyłam mu w ramiona z przyczepy.
-Cieszę się, że Ci się podoba myszko-powiedział, po czym złączył nasze usta.
Dzień już prawie się kończył, ale nie wiedziałam co czeka mnie w najbliższym czasie.
________________________________________________
Hej, hej!
Więc to był prolog!
Jeżeli wam się spodobał = komentujcie.
Jeżeli macie jakieś uwagi = komentujcie.
Jeżeli chcecie się podzielić waszą opinią = komentujcie.
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach = komentujcie.
Pisałam już kiedyć opowiadania, więc mam jakieś doświadczenie.
I mam małą prośbę. Jeżeli znasz kogoś, kto robi wygląd bloga, albo sam robisz, skontaktuj się ze mną na twitterze!